
sobota, 13 maja 2017
Ayumi odchodzi

sobota, 18 marca 2017
Od Ayumi CD Opowiadania Pelikara
-Jak Ty żeś tam wlazł?!
On tylko spuścił łeb, wiedząc że będzie teraz musiał troszkę tutaj posiedzieć. W tym czasie przyjrzałam się mu dokładnie. Nie było wiele do wymieniania, tel lis był mniejszy od mojej postaci...no i czarny. No dobra, nie do końca czarny. Szary i z lekka biały, tak można...tak to przedstawić.
-Czy to takie ważne?
Odpowiedział pytaniem na pytanie.
-No wiesz, czasami bywa tak że można wyjść...jak się wlazło.
Zaśmiałam się, ponieważ ta cała sytuacja zaczęła mnie śmieszyć.
(Milo?)
Od Ayumi CD Opowiadania Nocturne
-Słuchaj, teraz musimy od tak poszukać nory dla Ciebie. Moim zdaniem nie będzie to trudne, no chyba że jesteś typem dość wymagającym.
Westchnęłam kierując się w stronę szlaku.
-A gdzie są te nory?
Znów nastąpiło pytanie, na które byłam zmuszona odpowiedzieć...lecz zrobiłam to raczej z lekka zagadkowo:
-Niedaleko.
Tajemniczy uśmieszek i jedno słowo, chyba jestem zbyt tajemnicza dla Nocturne. Przechyliłam główkę na bok po czym zaczęłam iść. A teraz idę o zakład że połowa z Was zrozumiała że poszłam z tak dziwnie przechyloną łepetyną. No to...nie macie racji. Zanim ruszyłam spojrzałam na niego, wróciłam do normalnej postawy i ruszyłam żwawym krokiem.
-Mamy tego sporo, są małe...duże, ogromne, średnie.
Zaczęłam wymieniać jakie są rodzaje ,,domków'' , po czym wzięłam się za opisywanie gdzie dokładnie się znajdują jakie. Tereny znałam na pamięć, więc robiłam co z kitką w górze.
(Nocturne?)
Od Ayumi CD Opowiadania Floxii
-Powiem Ci że lepiej nie mogłam trafić, to miejsce zostało stworzone dla mnie. Czuje się tutaj bardzo dobrze, lubię swoją pracę, członków i tereny których mogłabym bronić aż do śmierci.
Uśmiechnęłam się wiedząc że wszystko co mówię jest najprawdziwszą prawdą.
-Mówią że marzenia się nie spełniają, jednak jedno z moich...zostało już spełnione. Bo widzisz zawsze chciałam przejąć stanowisko szpiega...jednak miałam zostać następną Alfą. Z jednej strony teraz cieszę się ze to wszystko potoczyło się inaczej. Lecz strata rodziny, znajomych...to w końcu nic dobrego. Mimo to los miał dla mnie inną historię, tą bardziej pozytywną. I oto jestem, w stadzie które mnie akceptuje...i miejmy nadzieje że zaakceptuje również Ciebie.
Westchnęłam przy końcu.
(Floxii?)
Od Ayumi CD Opowiadania Rity
-Hej. Co robię? No aktualnie to pracuję. Wiesz praca szpiega czasami może wykańczać, wiadomo że jest Nas kilka. Jednak ja pracuje prawie co dzień i w każdej porze dnia.
Wytłumaczyłam, a ona zdziwiła się. Bo rzeczywiście jako jedyna miałam najwięcej wart i ogółem roboty.
-A Ty...co robisz w tym miejscu?
Zapytałam wychodząc z krzaków i siadając obok jednego z drzew.
(Rita?)
Od Ayumi CD Opowiadania Lori
-Wiesz, może przebiegniemy się w tamte strony?
Posłałam jej promienny uśmieszek, ta tylko skinęła główką i zaczęła biec. Od razu ją dogoniłam i biegłyśmy w równym tempie. Słychać było śpiew tego ptaka i dzięki temu mogłyśmy podążać za nim wcale się nie wykańczając. W oddali ujrzałam pięknego ptaka który siedzi na jednej z gałązek i dziwnie popiskuje. Wymieniłam się z Lori spojrzeniami i podbiegłyśmy blisko drzewa. Dopiero teraz udało się zauważyć gniazdko w którym siedziała samica żołna .
-Tam są chyba jajka.
Stwierdziłam po chwili, cóż...chciałam zobaczyć te ich śliczne skorupki lecz nie rozkwaszone na ziemi. Westchnęłam wiedząc że nie będzie to łatwa sprawa.
-Też tak sądzę...tylko że ta gałąź jest bardzo niestabilna.
Powiedziała z lekka wystraszona. Teraz dopiero zrozumiałam że ten gatunek jest na wyginięciu dlatego że samice nie potrafią dobrać sobie odpowiedniego miejsca do złożenia jaj. Mruknęłam niechętnie wiedząc że musimy coś zrobić. Po pierwsze w jakiś magiczny sposób sprawić że gałąź się nie złamie...lub jaja nie rozbiją. Po drugie znaleźć tej jajecznicy jakiej inne miejsce zamieszkania.
-Potrafisz chodzić po drzewach?
Usłyszałam pytanie Lori, która pewnie jak ja w myślach już miała opracowany plan działania.
-No jasne.
Uśmiechnęłam się, wiedząc że jestem w tym nawet dobra.
(Lori?)
wtorek, 14 marca 2017
Od Ayumi CD opowiadani Morgestern (Do Floxi)
-Hej.
Dopiero po chwili odezwała się do mnie ukazując swe oblicze. Również ją powitałam przyglądając się jej uważnie. Nie znam jej, ale czuje że jest z Naszego stada...
(Floxia?)
Od Ayumi CD opowiadania Lori
-Bo mi nie smakuje.
Odparłam dopiero po chwili, ona zdziwiła się z lekka ciągle wpatrując się w moją osobę.
-Od zawsze nie jesz mięsa?
Wiedziałam że długo nie wytrzyma z zadaniem kolejnego pytania na ten temat, cóż...czego innego mogłabym się spodziewać.
-Tak. Nie smakuje mi, zapach ma okropny . A tak po za tym...słyszałam że jak ktoś nie je mięsa jest bardziej inteligentny . Lecz to tylko pogłoski.
Uśmiechnęłam się spoglądając kontem oka na zwierzątko które przed Nami przebiegło.
-No i moim zdaniem nie powinno się jeść za dużo mięsa. Oczywiście zabawa w polowanie też nie wchodzi w grę.
Powiedziałam co wiedziałam. Czekając na jej reakcję....spoglądałam tu i tam.
(Lori?)
niedziela, 12 marca 2017
Od Ayumi CD Opowiadania Lizzie
-No i jak?
Zapytała ostatni raz przyciskając łapkę do ,,płótna'' którym oczywiście był kamień. No aktualnie nie znalazłam innego materiału na którym te kolory wyglądałyby w naturalny sposób. Zawsze patrzę na świat pozytywnie, więc nawet gdyby mi się tak bardzo nie spodobało...krzyknęłabym:
-Fantastycznie!
No i tak też zrobiłam, ale spokojnie obrazek był bardzo podobny do tego który był stworzony w mojej głowie. Samiczka zaczęła skakać z radości podśpiewując sobie, zauważyłam że cieszyłam się jej szczęściem. No, właściwie to żadna nowość. Zwykle właśnie tak robię, cieszę się ...jak ktoś się cieszy? Tak, rzeczywiście jest to swego rodzaju masło maślane. Lecz ująć tego inaczej by mnie potrafiła, no przynajmniej teraz.
-Teraz ja.
Powiedziałam mocząc ogon w czerwonym kolorze, następnie pomarańczowym a na końcu żółtym. Mój ogon wyglądał jak 3 barwna tęcza, która straciła parę kolorów lub od tak wyblakła. Namalowałam parabolę która z lekka przypominała tęczę, moim zdaniem wyszło mi naprawdę nieźle. Dorysowałam na dole jesienne liście, choć nie widziałam jej już jakiś szmat czasu. W końcu idzie wiosna, zima nadal trwa...a jesień? Była i będzie...za jakiś czas. Obok narysowałam powolutku drzewo ze spadającymi liśćmi. Westchnęłam oddalając się od obrazu i idąc wymoczyć ogonek w wodzie.
(Lizzie?)
Od Ayumi CD opowiadania Morgestern
-Yo.
Przywitałam się z uśmieszkiem wchodząc powolutku do norki Rity która już obdarzyła mnie promiennym spojrzeniem. Morgestern chyba nie była zbytnio zachwycona, jednak podbiegła do Bjorna i zaczęła zachęcać go do przedstawienia się. Młody jednak nie wycedził nic...
-O widzę że adoptowałaś kolejną sierotkę.
Pochwaliłam ją za dobre serduszko, nie każdy chciałby mieć w norze nie swoje dziecko.
-Tak. To Bjorn, Morgester pewnie Ci już o nim wspominała.
Powiedziała Rita spoglądając surowo kątem oka na szczenie. Zaśmiałam się cichutko zakrywając pyszczek łapką, tak by nie wydać głośniejszego dźwięku.
-Tak, masz rację. Wspominała...
Wypowiedziałam się na ten temat.
(Morgestern?)
piątek, 10 marca 2017
Od Ayumi CD opowiadania Nocturne
Nie wiedziałam czy powinnam się tak cieszyć. W końcu wcale a wcale go nie znałam i miałabym problem gdyby nie był przyjaźnie nastawiony. Wiedziałam o nim już kilka rzeczy, pierwszą było to że miał na imię Nocturne. Jednak sama nie wiem czemu przedstawiłam się od tak, pewnie dlatego iż byłam z lekka zawstydzona tą całą sytuacją. Chyba z lekka to mało powiedziane bo gdyby było widać lisą rumieńce...moje byłyby bardzo widoczne. Czuję od razu że spaliłam raka, lecz wcale się nie dziwię , nieznajomym samiec usłyszał jak okropnie śpiewam w środku lasu . Właściwie to miałam go zaprowadzić do Alfy, kolejna duszyczka która gdzieś zabłądziła. Zanim jednak ruszyliśmy w stronę nory Alf postawiłam mu pewien warunek. Miał nie wyjawić iż słyszał mój śpiew, te kilka poprzednich minut miało zostać zapomniane. Westchnęłam słysząc jego słowa które były przez mnie odebrane w sposób pozytywny. Machnęłam ogonem by zachęcić samca do ruszenia się z miejsca i podążania za moją osobą. Tak mimo iż jestem zwierzęciem uważam się za osobę, nie wiem co w tym złego. Zapewne każdy ma na ten temat inne zdanie, lecz moje jest właśnie takie.
-To niedaleko.
Bąknęłam po chwili chcąc przerwać tę głuchą ciszę która ciągnęła się za nami od kilku dobrych minut. W oddali dostrzegłam już wejście do nory Alf , z uśmiechem na pyszczku skierowałam się w tamtą stronę. Zerknęłam kątem oka czy Nocturne nadal kroczy za mną. Oczywiście był tam i rozglądał się na boki.
-To tutaj. Zaczekaj chwilkę wyciągnie ich z tej nory.
Zaśmiałam się i sprawdziłam czy ktoś siedzi w norze. Przywitałam się z Alfą która wyszła na zewnątrz a łapką wskazałam lisa.
(Noctorne? )
czwartek, 9 marca 2017
Od Ayumi- ,,Kartki z lisiego pamiętnika '' CZ.1
środa, 8 marca 2017
Od Ayumi (Do Lizzie)
Od Ayumi CD opowidania Chalize
-Szczerze? Zmierzałam tutaj chcąc sprawdzić jak wygląda norka którą wyczyściłam. Ah i miękkie posłanie urządziłam?
Zapytałam, dopiero teraz raczyła wstać i podejść do mojej osoby. Uśmiechnęłam się sztucznie i spojrzałam na wyjście kątem oka. Nie chciałam powiedzieć nic głupiego, jednak jakoś tak wyszło. Po prostu byłam szczera, czyli jak zawsze. Posłanie było z lekka zgniecione, wiadomo dopiero jedna osoba je wypróbowała. Tylko zaciekawiło mnie to jak znalazła to miejsce, może niegdyś przychodziła tutaj? Yyy...eureka! To idealne miejsce do odpoczynku, więc to musiało ją przyciągnąć...a gdyby tak...Eeee nie! Nie mogę wyjawić każdemu położenia mojej drugiej nory-która miała być ogółem ściśle tajna...Ze spokojem i rozwagą czekałam na odpowiedz Alfy.
(Chali?)
Od Ayumi (Do Harpagon'a)
-To wróg?
Zapytałam nastawiając uszy, podnosząc do góry ogon i rozglądając się we wszystkie strony. Warknęłam cicho...wiedząc że w ostatnich czasach zdarzają się różne sytuacje. Więc wolałam być przygotowana.
-Sama nie wiem.
Westchnęła, ale przy końcu warknęła. Przybrała pozycje do ataku czekając aż to coś da jakiś znak życia. Wyczułam lisa, był to samiec.
-Czujesz?
Zapytałam w ramach pewności. Ona przytaknęła, ja stanęłam normalnie, ale on ciągle się obawiała że może być to ktoś wrogo nastawiony. Lecz nie miała racji, z ukrycia wyszedł jeden z członków, uśmiechając się od ucha do ucha. Nie mogłam wyrobić z miny Sil.
-Witam Panie, jestem Harpagon.
Przedstawił się grzecznie i podszedł bliżej machając ogonem. Na to Sil odparła speszona i dość zbita z tropu:
-Witam..
W środku eksplodowałam śmiechem, tak jestem osobą...dość zabawną która lubi się śmiać. Choć nie zawsze tak jest, prawda?
-No hej.
Przywitałam się, wiedząc że jest on w stadzie już kupę czasu. Jednak dziwiło mnie to...pachniał inaczej.
-Od dawna jesteś w stadzie, prawda?
Zapytałam a on tylko kiwnął głową.
-A jakie masz stanowisko?
Silette zapytała po czym zaczęła wymieniać wszystkie stanowiska w stadzie chcąc zgarnąć. Ja w tym czasie skupiłam się na pogodzie, dziś było w miarę. Choć nie nastała jeszcze wiosna, nie jest tak źle.
-Lekarz.
Harpagon wreszcie wyjawił Nam swoje stanowisko.
-Tak ogółem mam na imię Silette.
Uśmiechnęła się lisica, niestety została zawołana przez Alfę. Pożegnała się i zniknęła.
-Zwykle...sam chodzę po ternach. Ale...czy chciałabyś...
Nie dokończył bo mu przerwałam:
-Jasne...
Nie było w tym ani zadowolenia ani złości.
-To co idziemy?
Zapytał samiec, kiedy Sil była dość daleko.
-Nie.
Powiedziałam stanowczo, Harpagon zdziwiony spojrzał na mnie robiąc wielkie ślepia. Zaśmiałam się i krzyknęłam:
-Nie idziemy...A biegniemy.
Wyruszyłam pierwsza, on dopiero po chwili mnie dogonił.
-Nie powiedziałaś jak masz na imię.
Przypomniał mi, taka była prawda. Nie na bąknęłam o mnie, tylko się przywitałam.
-No wiem...
Chciałam wprowadzić go w stan zdziwienia, to były takie igraszki. Przekręciłam oczyma i przedstawiłam się:
-Mam na imię Ayumi, jestem szpiegiem terenowym.
Zatrzymałam się, widząc że jesteśmy już przy Rzece, podeszłam i napiłam się wody.
(Harpagon?)
Od Ayumi (Do Freyi)
-Zbiera się na burzę.
Jej głos usłyszałam dopiero po chwili, jak powiedziała tak też było. Sama czułam że coś jest nie tak, taka ta wiosenka figlarna. Uśmiechnęłam się i powiedziałam jakby radośnie:
-Najwidoczniej. Może lepiej się zbierajmy bo nie zdążymy się schować.
Lisica skinęła głową i przedstawiła się jako Freya, zaczął się wyścig z burzą.
-Nie zdążymy do mojej nory.
Krzyknęłam w biegu. Nieźle się rozpadało. W oddali zauważyłam jakiś dziwny kształt....przypominał konia. Lecz po chwili znikł, jak gdyby cień który snuje się po jaskini. Słońce w pełni został przykryty przez parę ciemnych chmur. Które swoimi czarnymi ślepiami spoglądały na mnie i na moją nową znajomą.
-A masz lepszy pomysł niż nora?!
Usłyszałam go dopiero teraz, musiał pewnie kilka razy powtórzyć. Bo rozpętała się burza, która ciskała co chwilę w ziemię piorunami. Westchnęłam, brakowało mi już tchu...drogi jeszcze zostało sporawy kawałek. Przekręciłam oczyma i zaczęłam się rozglądać. W oddali dostrzegłam pewną starą kryjówkę. Znalazłam ją dość niedawno...podczas szpiegowania pewnego osobnika.
-Tam!
Krzyknęłam w miarę głośno i melodyjnie by mnie usłyszała. Pierwsza skierowałam się w tamtą stronę, zaczęło robić się niebezpiecznie. Wskoczyłam do pnia ogromnego dębu. Lisica po chwili znalazła się obok mnie, szczerze starczyłoby miejsca jeszcze dla jednego osobnika. Sporawa kryjówka.
-Nic Ci nie jest?
Zapytałam spoglądając na nią kątem oka. Ona otrzepała się i odparła:
-A co ma być. Jedynie jestem mokra.
Nieźle się rozpadało. Więc zostaniemy tu razem dobre 5 godzin.
-No, patrz...ja też jestem mokra. To solidne drzewo...wytrzyma.
Chciałam przerwać tę niezręczną ciszę która psuła wszystko. Na końcu dotknęłam drzewa łapą. Po chwili jednak dotarło do mnie że się nie przedstawiłam...
-Przepraszam, gdzie moje maniery...Ayumi jestem.
(Freya?)
Od Ayumi (Do Nocturne)
Niestety nie wytrzymałam, kocham śpiewać i kocham muzykę. Uradowana zeszłam z kamienia na którym znalazłam się kiedy śpiewałam. Nie potrafiłam stać w miejscu, podążałam za rytmem muzyki. Nieopodal mnie jeden z krzaków się poruszył i jakby zachichotał. No co to ma znaczyć? Ta zniewaga, krwi wymaga. Podeszłam bliżej, modląc się by nie był to ktoś ze stada. Mając nadzieje że to jakiś malutki zajączek...cokolwiek . Byleby nie ktoś kto mnie zna. Strasznie nie lubiłam jak ktoś mnie podsłuchiwał, od tak słucham mnie gdy śpiewam. Odkryłam krzaki łapą, wtedy to...ktoś z nich wyskoczył. Był to lis, jeszcze mi nie znany. Czułam że zaraz spalę się ze wstydu...
(Nocturne?)
Od Ayumi- ,,Sangare Azul''
-Co ci się stało?
Zapytałam łagodnie
-Nic...
Odwrócił łeb łkając. Podeszłam do niego i położyłam mu łapę na ramieniu.
-Mi możesz powiedzieć...
Mruknęłam z uśmiechem.
-Rodzice mnie porzucili, wędrowałem i trafiłem tu...
Mruknął przez zaciśnięte zęby.
-Ile masz lat?
Zapytałam .
-8 miesięcy...
-A jak masz na imię?
-Nie wiem...
-Ale, jak to nie wiesz!?
Zdziwiłam się.
-Po prostu nie wiem...
Warknął próbując się uspokoić.
-Dobra, nie wiem jak ci pomóc, ale może Alfa przyjmie Cię do do Naszego stada i...
Zawiesiłam się.
-I...
Powiedział ucieszony.
-I...
Powtórzył z szeroko otwartymi oczami i lekkim uśmiechem.
-I pomogę Ci znaleźć nową rodzinę...
Wiem że spodziewał się odpowiedzi: I zostanę Twoja matką. Ale ja...jakoś nie potrafię zajmować się szczeniakami. Jedyne co chcę, to mieć swoje. Lecz jego reakcja i tak mnie zadowoliła:
-Dziękuję!
Ucieszył się i przytulił mnie mocno.
-A teraz imię... Jakbyś chciał mieć na imię?
-Może Sangre?
Zapytał z uśmiechem i podekscytowaniem w oczach
-A może być Sangre Azul? To po hiszpańsku ,,Błękitna Krew".
-Ładnie, niech tak zostanie!
Poszliśmy na spacer do lasu. Przechodziliśmy właśnie koło najstarszego drzewa, kiedy zauważyłam R. Skoczyłam na niego i zaczęłam się śmiać. Pokazałam mu młodego. Zdziwił się i zaczął ze mną rozmawiać. Tłumaczyłam mu że to nie jest moje dziecko, próbuje znaleźć mu dom.
-Mam na imię R...
Przedstawił mu się.
- A to Sangre Azul...
Chwile jeszcze z nim pogadał i poszliśmy. Teraz tylko...czas poszukać jego miejsca...w rodzinie. Ale na razie musi posiedzieć troszkę w sierocińcu. A że z lekka zajmuje się również tym budynkiem i młodymi...to będę do niego zaglądać.
Od Ayumi (Do Lori)
Dotarłam na miejsce w parę minut. Nie zajęło mi to tyle czasu , w oddali ujrzałam sylwetkę jakiegoś lisa. A może i lisicy? Uśmiechnęłam się wiedząc że dziś mam wolne i mogłabym poznać nową członkinię. Właściwe, chciałabym znać ich wszystkich. Podbiegłam witając się:
-Cześć!
Ona spojrzała w moją stronę i uśmiechnęła się.
(Lori?)